• Wpisów:219
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:45
  • Licznik odwiedzin:7 246 / 1803 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Następnego dnia po imprezie ja i Amy dostałyśmy kazanie od Josh'a.Amy wyszła po jakiś 10 minutach ja natomiast musiałam wysłuchać jeszcze czegoś wysłuchać:
-Jak mogłaś postąpić tak głupio?!
-Przepraszam Josh odpowiedziałam wbijając wzrok w podłogę
-Rose...mogłaś po mnie zadzwonić przyjechałbym
-Nie chciałam cie budzić...
-I tak nie spałem
-Nic mi nie jest,więc możemy o tym zapomnieć
-Ale mogło być!
-Ale nie jest! mam już 17 lat prawie 18 i muszę dawać sobie radę sama.Nie traktuj mnie jak dziecko!
Sama nie wiem dlaczego to powiedziałam...
-Jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu!
Nie mógłbym znieść myśli,że coś ci się stało!
Wyszedł z pokoju bardzo szybko trzaskając drzwiami tak jakby przed czymś uciekał...
Jestem jedną z najważniejszych osób w jego życiu?
To niedorzeczne przecież jesteśmy tylko...przyjaciółmi,tak i to na pewno.
Gdy wyszłam z gabinetu skąd przed chwilą "uciekł" Josh podeszła do mnie Lily
-Co się stało?
-Nic
-Raczej słyszałam kłótnię i to ostrą
-Po prostu trochę się poprztykaliśmy
-Gdzie Amy? zapytałam
-Poszła pogadać z Josh'em
Musieliśmy wyjechać dzień wcześniej gdyż rodzice Josh'a mieli jeszcze jakieś plany.
Przez całą drogę zamieniłam z nim dosłownie parę słów.
Tydzień później we wtorek spotkałam się z Lily w kawiarni.
-Cześć
-Hej słuchaj mamy pewien plan...
-Jaki? i jacy my?
-Ja,Mike i Amy i jeszcze część osób ze szkoły...
-O co chodzi?
-O urodziny Josh'a będzie je miał w te sobotę
-I?
-Chcemy mu zrobić przyjęcie niespodziankę
-Lily to świetny pomysł!
-Wiem
Po chwili Lily zamachała do kogoś ręką odwróciłam się a do nas przysiadła się Amy.
-Przepraszam za spóźnienie powiedziałaś jej?
-Tak to świetny pomysł
-No plan jest taki,że namówimy Josh'a,żeby wyszedł z nami do clubu.
-Ale zaraz Josh nie pamięta o swoich urodzinach?
-Pamięta ale zawsze zapomina kiedy wypadają i to jest plus dla nas.On uważa,że na urodziny nie są potrzebne prezenty czy wielki melanż ale raczej rodzina i przyjaciele.
Siedziałyśmy tam jeszcze z godzinę,aż w końcu wszystko było ustalone.Następnego dnia Lily zadzwoniła do wszystkich dobrych znajomych Josh'a,od razu spodobał im się plan,więc z chęcią zgodzili się w nim uczestniczyć.Polegał na tym,że ani rodzina ani przyjaciele Josh'a mieli nie pamiętać o jego urodzinach tak by potem miał wielką niespodziankę wieczorem.Amy i Lily przyszły do mnie w dzień imprezy.
Amy zadzwoniła do Josh'a
-Halo?
-Cześć Josh poszedłbyś ze mną,Lil,Mike'iem i Rose do clubu dziś o 17?
-Jasne z miłą chęcią
-To razem z Mike'iem podjedziemy po ciebie okey?
-Dobra to cześć
-No pa
-Zaczęłyśmy się szykować a kiedy byłyśmy gotowe i miałyśmy już wychodzić ktoś zadzwonił do Amy.
Po paru minutach rozmowy....
-Słuchajcie zobaczymy się w clubie...
-Coś się stało?
-Nic takiego muszę coś jeszcze załatwić
-Okey to cześć
-Pa
Amy zadzwoniła po swojego szofera. A ja z Lily i Mike'iem pojechaliśmy po Josh'a.
Lily chciała nas chyba pogodzić,więc uparcie twierdziła,że musi siedzieć z przodu.
Znów przez całą drogę nie gadałam z Josh'em.
Dojechaliśmy,a kiedy weszliśmy do środka jak zawsze to w clubach były tłumy.
Lily i Mike poszli na parkiet a ja zajęłam się "podpieraniem" ściany.
Po chwili w clubie zjawiła się Amy i poprosiła Josh' do tańca.Po jakiejś godzinie Amy potrzebowała załatwić jakąś sprawę,więc Mike i Lily musieli ją odwieźć.
Zostałam sama z Josh'em.
Wyszłam na zewnątrz bo zrobiło się strasznie duszno.
Usiadłam na ławce gdy nagle usłyszałam
-Znów ode mnie uciekasz?
-Nie to nie tak zrobiło mi się duszno
Usiadł obok mnie.
-Josh..przepraszam
-Ja też przepraszam nie powinienem był tak na ciebie krzyczeć...
-A ja na ciebie
-Wracamy?
-Jasne
Nagle zadzwonił mój telefon a na ekranie wyświetliło się zdjęcie Lily.
Wiedziałam,ze to cześć planu
-Halo?
-Rose musicie tu jak najszybciej przyjechać!
-Ale dlaczego co się stało?
-Musicie przyjechać!
Oboje się wystraszyliśmy,więc pobiegliśmy do domu Josh'a.
-Ale co się stało?
-Nie wiem krzyczała tylko,że musimy przyjechać
-Dziwne są pogaszone światła...przecież jest jeszcze wcześnie...
Josh otworzył drzwi a kiedy weszliśmy do środka ktoś zapalił światło i wszyscy krzyknęli chórem:Niespodzianka!
Josh o mało nie dostał zawału.
-To wy? ale co to za okazja?
-Twoje urodziny!
-Ja mam dziś urodziny?
-Nie Święty Mikołaj
Po zgaszeniu świeczek przez Josh'a oraz po odśpiewaniu sto lat wszyscy zaczęli się bawić.
Po dłuższym czasie zauważyłam,że nigdzie nie ma Josh'a.
Zaczęłam go szukać aż w końcu znalazłam go na balkonie.
-Dlaczego się nie bawisz?
-O to ty...sam nie wiem tak jakoś...
-Mogę się przysiąść?
-Jasne
Siedzieliśmy razem i wpatrywaliśmy się w piękne gwieździste niebo.
-Rose...uciekłem wtedy z pokoju bo bałem się twojej reakcji..
-Reakcji na to,że....jestem jedną z najważniejszych osób w twoim życiu?
-Tak
-Ty też jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu...I chciałabym ci coś powiedzieć...
Spojrzałam na mnie tymi swoimi dużymi oczami...
-Josh ja...kocham cię
-Kochasz mnie?
-Tak powiedziałam cała się rumieniąc i patrząc gdzie indziej byle nie na niego
-Rose...
Podniósł mój pod brudek tak bym patrzyła w jego oczy.
-...to nie bywałe bo ja ciebie też kocham powiedział z uśmiechem
Odwzajemniłam uśmiech a on mnie pocałował.
Po chwili niebo rozbłysło się od fajerwerków a pon chwili rozległy się brawa.
-Rose...chciałem cię od dłuższego czasu o to zapytać zostaniesz moją dziewczyną?
Oniemiałam.
-Oczy..oczy wiście,że tak!
Znów się pocałowaliśmy a on założył mi na rękę prześliczną bransoletkę.
I tak właśnie skończył się ten wieczór,który był jednym z najlepszych w moim życiu.
 

 
Po kilku minutach byłam już pod domem Amy.
Nie był to przeciętny dom ale raczej willa z wysokim ogrodzeniem i światłami oświetlającymi całą posiadłość.
Zapukałam do drzwi.
-No nareszcie! krzyknęła Amy gdy tylko otworzyła drzwi
Złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć za sobą.
Po chwili byłyśmy już w jej pokoju.Gdzie prawie wszędzie były po rozrzucane ciuchy.
-Nie wiem w co mam się ubrać!
-Nie masz? a to wszystko to co? zapytałam rozglądając się po pokoju.
-No tak ale nie wiem co mam wybrać...
Westchnęłam.
-Poczekaj
Zaczęłam przechadzać się po pokoju i szukać czegoś co pasowałoby na imprezę.Aż w końcu natrafiłam na jasnoniebieską sukienkę.
-Ej Amy a to? zapytałam pokazując jej kreację
-Skąd to masz?!
-Znalazłam w stercie tych wszystkich ubrań
-Jaka śliczna! Rose jesteś wspaniała! krzyknęła rzucając mi się na szyję
-No już bo mnie udusisz! idź się ubierać! powiedziałam ze śmiechem
-Okey...ale zaraz ty idziesz w tym na imprezę?
-Tak a dlaczego nie?
-Nie możesz w tym iść! zaraz ci coś wybierzemy...
-Amy naprawdę nie trzeba...
-Trzeba! o proszę sukienka dla ciebie! powiedziała pokazując mi jakąś sukienkę.
-Ja mam w tym iść?
-Tak! idź się ubierać!
-No ale ja nie mogę w tym iść!
-Możesz powiedziała wpychając mnie do łazienki
-Ale...
-Żadnego ale! przebieraj się powiedziała zamykając mi drzwi przed nosem.
Po paru minutach gotowa wyszłam z łazienki.
-Rose jak ty ślicznie wyglądasz powiedziała Amy z zachwytem
-Ty też powiedziałam z uśmiechem
-Zaraz,zaraz ty masz zamiar iść w trampkach?
No chyba żartujesz! proszę to są buty dla ciebie powiedziała dając mi je.
Po krótkim czasie obie byłyśmy już gotowe.
Pojechałyśmy limuzyną na przyjęcie.
Po około 15 minutach byłyśmy już na miejscu.
Przyjęcie odbywało się w ogromnej willi z basenem.
Słychać było głośna muzykę,ludzie wychodzili na zewnątrz a inni bawili się w środku.
Weszłyśmy do ogromnej willi.
-O cześć Amy! przywitała nas jakaś wysoka blondynka
-Cześć to jest Rose moja koleżanka
-Cześć jestem Britney powiedziała blondynka podając mi rękę
Też jesteś modelką? zapytała
-Co? nie, nie jestem
-Naprawdę? świetnie byś się nadawała masz idealną figurę i wzrost akurat.
-Na prawdę? ja jakoś w to wątpię
-Nie no nie przesadzaj ale jak byś zmieniła kiedyś zdanie to...(wyciąga coś z torebki)
zadzwoń powiedziała dając mi karteczkę,która okazała się wizytówką.
Mój znajomy szuka kogoś do reklamy imprezowych sukienek.
-Rozumiem.Zastanowię się i dzięki odpowiedziałam chowając wizytówkę do torebki.
-Nie ma za co.To co? chodźcie się zabawić powiedziała z uśmiechem
Weszłyśmy w tłum ludzi.Po chwili Amy była otoczona swoimi znajomymi,więc poszłam do barku i poprosiłam o sok.Chłopak zdziwił się,że nie biorę alkoholu.Usiadłam na wolnym fotelu.Patrzyłam na tych wszystkich ludzi,którzy się bawią,obściskują i piją litry alkoholu.Po chwili przysiadł się do mnie jakiś chłopak.
-Cześć powiedział z uśmiechem
-Znamy się? zapytałam popijając sok
-Nie ale możemy to zmienić.Jestem Justin powiedział podając mi rękę.
-Rose odpowiedziałam tym samym gestem
-Czemu się nie bawisz?
-Jakoś mi się nie chcę
-Jesteś modelką?
-Nie przyszłam tu z koleżanką
-Zatańczymy?
-O cześć Justin powiedziała Amy podchodząc do nas
-Cześć
-Widzę,że już poznałeś Rose
-To wy się znacie?
-Mówiłam,że przyszłam z koleżanką powiedziałam
-Rose chodźmy musisz kogoś poznać powiedziała Amy
-Jasne to cześć Justin
Amy pociągnęła mnie w inne miejsce w domu gdzie nie było aż takiego tłoku.
-O czym gadaliście? zapytała
-Chciał ze mną zatańczyć...widzę,że niezbyt go lubisz...
-Kiedyś byliśmy parą
-Na serio?
-Tak.Myślałam,że jest na Florydzie,że też musiałam go spotkać...
-Spokojnie słuchaj a gdzie jest ten chłopak?
-Jaki chłopak?
-No ten o którym mi mówiłaś
-Ha?
-Ten,który ci się podoba
-On mi się nie podoba!
-Amy!
-No dobra,lecę na niego.....
-No właśnie to gdzie on jest?
-O kurde
-Co?
-Patrzy na mnie...
-Kto?
-Natan
-Jaki Natan?
-Co mi się podoba
-A on...
-O kurde uśmiecha się,idzie tu...jak wyglądam?
-Ładnie
-Cześć Amy powiedział chłopak z uśmiechem
Jestem Natan powiedział wyciągając do mnie rękę
-Rose powiedziałam z uśmiechem
-Jak się bawicie?
-Impreza jest do zniesienia
-Do zniesienia? a myślałem,że wyszła mi najlepiej
powiedział udając smutnego
-No dobra jest fajna powiedziała ze śmiechem Amy
-No widzisz! ja zawsze mam rację...
-Tak z pewnością
-o skończył mi się sok...pójdę po więcej powiedziałam uśmiechając się do Amy gdy Natan nie patrzył.
Poszłam do barku i zamówiłam to samo co wcześniej.
Chowając się wśród tłumu patrzyłam na Amy i Natan'a.
Śmiali się.Po chwili piosenka zmieniła się na wolną a światła zaczęły świecić na niebiesko.
Natan poprosił Amy do tańca.Ona z uśmiechem ujęła jego dłoń i poszli na parkiet.
Szybko schowałam się za kolumną.
Patrzyłam jak tańczą z uśmiechami na twarzy.
Nagle zrobiło mi się smutno...poczułam się samotna,więc wyszłam na dwór.
Miałam dość,chciałam już wracać.
Postanowiłam,że po prostu pójdę do domu dziadków Josh'a.Patrzyłam na drogę i wydaje mi się,że dam radę tam dojść.
Wysłałam Amy sm'a,że wychodzę.
Wiem mogłam normalnie w świecie podejść do niej i jej to powiedzieć ale pewnie by mnie zatrzymała,albo popsułabym jej zabawę.Lepiej będzie tak jak teraz.
Wyszłam z posiadłości,skręciłam w lewo i zaczęłam spokojnie iść.
Iście nocą po nie znanej mi dobrze okolicy było dla mnie trochę straszne,więc przyśpieszyłam kroku.Po chwili przechodziłam obok grupki jakiś chłopaków.Zaczęli mnie wołać ale nie zwracałam na nich uwagi.Po chwili usłyszałam kroki.
"Idą za mną!" trochę spanikowałam.Przyśpieszyłam kroku.Po chwili ktoś złapał mnie za ramię.
-Dokąd się wybierasz ślicznotko? zapytał jeden z nich a reszta się zaśmiała
-Wracam do domu.
-Tak? to może cię odprowadzę?
-Nie dziękuję
Chciałam już iść ale on cały czas mnie trzymał.
-Nie bądź taka dla mnie
-Powiedziałam nie! wyrwałam mu się i szłam pewnym krokiem przed siebie
-Ne tak szybko ślicznotko powiedział łapiąc mnie za rękę
-Zostaw mnie!
-Co to,to nie
Najmocniej jak potrafiłam kopnęłam go w nogę.
Chłopak puścił mnie.
Zaczęłam biec słyszałam,że oni również.
Skręciłam w lewo i za rogiem na kogoś wpadłam,wywaliłabym się gdyby ten ktoś mnie nie przytrzymał.
Po policzkach spływały mi łzy.
-Rose
Znałam ten głos.
-Josh? powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
-Dlaczego płaczesz co się stało?
W tej samej chwili przybiegli chłopcy.
Josh objął mnie ramieniem.
-Ej koleś to moja dziewczyna!
-Wydaję mi się,że coś ci się pomyliło
-Nie pomyliło tylko mi ja oddawaj!
-A co jest twoja? Wiesz nie wydaje mi się by była jakimś przedmiotem by można ją było sobie odbierać.
-Będę robił co będę chciał powiedział wyciągając do mnie swoje łapy.
Josh ruchem ręki przesunął mnie za siebie.
-Zostaw ją albo inaczej pogadamy
-Jasne nie ma sprawy.To co chłopaki pogadamy z nim?
-Tak! krzyknęli chórem
-Tak dziesięciu na jednego to chyba nie fair ktoś się odezwał pojawiając się znikąd.
To był Mike.
-Stary co ty tu robisz? zapytał jeden z chłopaków
-Siema Stan! odezwał się Mike witając się z tamtym
-Stan co ty do cholery wyprawisz?!
-Jak to co? witam się z moim ziomkiem
-No chyba cie p******o!
-Jezu Dag uspokój się.To ty zarywasz do dziewczyny,która jest zajęta w dodatku ją nastraszyłeś to ty się lepiej zastanów czy ciebie nie p******o dobra?
Chłopaki chodźcie do klubu.
-A co z Dag'iem?
-Jak chce z nami iść to teraz
-To co idziesz Dag?
-Dobra sorry,że ją przestraszyłem powiedział podając rękę Josh'owi.
-Spoko ale więcej razy tego nie rób,bo inaczej pogadamy.
-Niech będzie.Nara powiedział odchodząc z innymi
-Co wy tu robicie? zapytałam
-Wiesz już dawno jest po godzinie na którą umówiłaś się z moimi dziadkami.Postanowiliśmy cię poszukać.
-A gdzie Lily?
Po chwili jakiś czarny samochód podjechał do nas.
-Rose nic ci nie jest?! krzyknęła Lily wybiegając z samochodu i rzucając mi się na szyję.
-Dzięki chłopakom nie
-Sama chciałam wyjść i przywalić temu idiocie ale oni kazali mi pilnować samochodu.
-Dobra nie ważne wracajmy już odezwał się Josh
Wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać do domu.
**************************************************
Sukienka Rose

Sukienka Amy

Natan

Britney
  • awatar Gość: Cudne < 3 Pisz dalej ^. ^
  • awatar Gość: Super <3 PS. Zapraszam na mojego bloga, bardzo chciałabym żebyś oceniła mój najnowszy wiersz ;) Bardo zależy mi na twojej opini :)
  • awatar haters gonna hate.♥: Z***biste opow, ^_^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chciałabym serdecznie Wszystkim podziękować za miłe komentarze.To wiele dla mnie znaczy : )
Jednak miałabym do wszystkich którzy odwiedzają mojego bloga prośbę o szczere komentarze,chodzi mi również o krytykę proszę byście byli obiektywni.
Jeszcze raz wszystkim dziękuję
Buziak dla was : )
 

 
-Tu jesteście! nagle usłyszeliśmy i natychmiast się od siebie odsunęliśmy.
Kiedy się odwróciłam ujrzałam uśmiechniętą Amy.
-Coś długo cię nie było powiedział Josh przerywając ciszę
-Tak nawet tu nie dają mi trochę odpocząć.....miałam przymiarki nowej kolekcji na lato.
-Jasne,to chcecie lody?
-Taaak!
-No to chodźcie
Poszliśmy do lodziarni,która znajdowała się kawałek dalej.
Złożyłyśmy zamówienia u Josh'a,który poszedł stanąć w kolejce.Ja z Amy w tym czasie usiadłyśmy na ławce.
-Widzę,że ty i Josh macie się ku sobie
-Nie.To nie tak my tylko się przyjaźnimy....
-Ty tak uważasz?
-No...tak...
-No to się chyba mylisz
-Niby dlaczego?
Amy uśmiechnęła się.
-Na serio nic nie zauważyłaś?
-Nie...a co miałabym widzieć?
-To,że Josh coś do ciebie czuje i raczej nie jest to przyjaźń
-Co? nie to nie prawda ja i Josh(w tym momencie się na niego spojrzałam, a on patrzył na mnie tymi swoimi głębokimi oczami z uśmiechem a potem się odwrócił,tak samo jak ja)...się przyjaźnimy.
-To czemu się zawahałaś?
-Nie zawahałam...po między mną a Josh'em jest tylko przyjaźń.
-W takim razie nie obrazisz się jeśli się z nim umówię? zapytała z uśmiechem
Wtedy poczułam coś jakby ukłucie w serce,jak wbicie noża albo coś....
-Jasne,że nie powiedziałam z uśmiechem
Grałam.Założyłam maskę dziewczyny szczęśliwej i całkowicie obojętnej na to czy oni dwoje...będą ze sobą.
Po chwili przyszedł Josh z naszymi zamówieniami.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę gadając a potem postanowiliśmy się jeszcze przejść.
Gdy spacerowaliśmy do Josh'a ktoś zadzwonił.
Po skończonej rozmowie:
-Słuchajcie dziewczyny ja muszę lecieć...mam pojechać z babcią na badania.
Chciałam powiedzieć żebyśmy wracali ale Amy mnie uprzedziła
-Jedź.Pogadamy jeszcze trochę a potem odprowadzę Rose po dom twoich dziadków okey?
-Jasne to do zobaczenia! krzyknął machając nam na pożegnanie.
Natomiast ja zastanawiałam się dlaczego Amy powiedziała,że jeszcze zostaję skoro widziała,że chciałabym wracać.
Poszłyśmy jeszcze kawałek i spoczęłyśmy na ławce.
-To o czym chcesz gadać? zapytałam
-Chciałam dokończyć naszą wcześniejszą rozmowę.
-O Josh'u?
-Tak
-Dobrze w takim razie słucham
-Kochasz go prawda? wyskoczyła ni gruszki ni pietruszki
-Co? nie ja nic do niego nie czuje powiedziałam lekko się jąkając
Dziewczyna się uśmiechnęła i po chwili odpowiedziała
-Nie umiesz kłamać
-Co proszę? ja nie kłamię
-Owszem kłamiesz.Ale wiesz znam Josh'a praktycznie od dziecka.Gdy mieliśmy po 13 lat wyjechałam do Nowego York'u,moja ciotka załatwiła mi casting do reklamy ciuchów dla nastolatek.Zawsze chciałam zostać modelką a ona mi w tym pomogła i nadal pomaga.Teraz jestem w drodze do zostania prawdziwą modelką.Już teraz można znaleźć moje zdjęcia w gazetach.Przez ten cały czas spotykałam samych dupków,którzy nie chodzili ze mną dla miłości ale dla sławy.Zawiodłam się już tyle razy...i za każdym razem chciałam o tym komuś powiedzieć...ale nie miałam komu.Wiele razy chciałam zadzwonić do Josh'a i zapytać co u niego,pogadać ale za każdym razem gdy próbowałam zadzwonić tchórzyłam i się rozłączałam.Chciałam też napisać list...ale zawsze lądował w koszu.
I tak jestem szczęśliwa,że Josh nie zareagował na mój tymczasowy powrót ujemnie.Josh to wspaniały chłopak...chciałabym być tą szczęściarą,którą jesteś ty bo Josh cie kocha.
Wzruszyła mnie trochę jej historia.Zrobiło mi się jej żal...
-Kochasz Josh'a?
-Kiedyś tak ale teraz jest dla mnie tylko przyjacielem,bo....podoba mi się inny chłopak....
powiedziała lekko zawstydzona.
-Powiesz kto?
-To mój znajomy z branży...jest fotografem i jutro będzie na imprezie na którą dostałam zaproszenie.I chyba nie pójdę...
-Dlaczego?
-No bo on jest miły,troskliwy zawsze pomocny a ja...jestem tak na prawdę wredna.Przepraszam za to co wcześniej powiedziałam.
-Nie masz za co przepraszać.Wiesz co? przygotuję cię na tę imprezę powiedziałam pewna siebie
-Na serio?
-Tak jeśli się zgodzisz
-Jasne! zaraz czekaj mam dwa zaproszenia...pójdziesz ze mną?
-Co? ja? nie ja nie nadaję się w takie towarzystwo...
-Oj nie przesadzaj...proszę....bardzo proszę...
Wciąż prosiła patrząc na mnie jak bezdomny piesek.
Nie potrafiłam jej odmówić...
-Oj no dobra
-Dziękuję! krzyknęła i zaczęła mnie ściskać.
-No dobra już bo mnie udusisz...
-Przepraszam ale tak się ciesze powiedziała z uśmiechem.
-Dobra o której jest ta impreza?
-Przyjadę po ciebie limuzyną o 180
-Czym przyjedziesz?
-Limuzyną...wiesz taki długi samochód...
-Wiem jak wygląda limuzyna! ale chodzi mi o to dlaczego akurat nią?
-Em bo jestem modelką? a poza tym zobaczysz jak jest w środku.Będzie fajnie przekonasz się powiedziała z szerokim uśmiechem.
Amy odprowadziła mnie pod dom dziadków Josh'a a po chwili ktoś po nią przyjechał.
Weszłam do domu.
Poszłam do pokoju,który dzielę z Lily.Nalałam gorącej wody do wanny a potem odbyłam relaksująca kąpiel.Potem jeszcze czytałam książkę.
Po jakimś czasie do pokoju weszła Lily.
-Cześć powiedziała i padła na swoje łóżko.
-Jak było na randce?
-Świetnie.Znaleźliśmy fajny skate park tu nie daleko.Potem trafiliśmy na jakąś imprezę w parku,potem poszliśmy do wesołego miasteczka.
Konkurowaliśmy ze sobą w paru zabawach.
Potem poszliśmy na tańce i wtedy Mike wyszeptał mi na ucho,że mnie kocha i nigdy nie opuści.
Spójrz co mi dał powiedziała wychylając rękę w moją stronę.Na jej ręce wisiała bransoletka z błyszczącymi koralikami o kolorach czerni i bieli,a po środku było białe serduszko.
-Jaka śliczna powiedziałam z zachwytem.
Potem jeszcze długo gadałyśmy.Na koniec Lily poszła się odświeżyć a ja zasnęłam.
Następnego dnia przy śniadaniu zapytałam dziadków i rodziców Peters czy mogę wyjść.
Zgodzili się pod warunkiem,że wrócę przed 10.
Razem z Lily stwierdziłyśmy,że spędzamy za mało czasu,więc postanowiłyśmy to zmienić.
Do 170 zeszło się nam na zakupach,zwiedzaniu i gadaniu.
Gdy siedziałam w pokoju i zastanawiałam się nad wybraniem odpowiedniej kreacji zadzwonił mój telefon.Okazało się,ze dzwoni Amy
-Halo?
-Hej Rose możesz do mnie przyjść?
-Yyy jasne
-Okey.Za 15 minut przyjedzie po ciebie mój szofer.
I rozłączyła się.
Tak jak powiedziała tak się stało.Wsiadłam w samochód,który zmierzał do domu Amy.
 

 
Gdy się obudziłam dochodziła szósta.Wstałam tak wcześnie ponieważ przez pół nocy rozmyślałam nad tym jaka to Amy jest ładna i na 100% nie mogę się z nią równać.Leżałam tak jeszcze na łóżku i patrząc w sufit rozmyślałam nad tym wszystkim...
Postanowiłam wstać i ubrałam się w szorty i bluzkę na ramiączka.Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Po śniadaniu okazało się,że Lily i Mike mają plany i chcieliby pójść gdzieś we dwoje.
-Rose a co ty będziesz robić zapytała Lily
-Em...
-Rose idzie ze mną na wycieczkę odezwał się Josh
-Na wycieczkę? zapytałam ze zdziwieniem
-Tak później dołączy do nas Amy...idziemy?
-Jasne poczekaj chwilę wezmę tylko torbę.
Pobiegłam do pokoju przy okazji poprawiłam trochę wygląd,wzięłam torbę i wróciłam do Josh'a.
-Dobra w takim razie my się żegnamy jak coś dzwońcie powiedział Mike
-Jasne to cześć powiedzieliśmy z Josh'em
Mike i Lily poszli w przeciwną stronę co my.
-To...dokąd idziemy?
-Pojedziemy na miasto
-Na miasto?
-Tak wsiadaj powiedział Josh otwierając drzwi do samochodu.Po chwili byliśmy już w drodze.
Josh zaparkował i poszliśmy się rozejrzeć.
Przy okazji kupiłam sobie parę rzeczy i zrobiłam kilka zdjęć na pamiątkę.
Na koniec poszliśmy do parku.Usiedliśmy przy fontannie.Josh zaczął rozmowę:
-Słuchaj Rose co chcesz robić w przyszłości?
-Mam zamiar iść na prawo ale teraz mam jeszcze jeden plan...
-Jaki?
-Tylko się nie śmiej....chciałabym zostać pisarką
Josh zmarszczył brwi a po chwili się uśmiechnął.
-Nie ma się z czego śmiać Rose.Wiesz sądzę,że powinnaś wybrać to co lubisz robić...bo wiesz kiedy masz za pracę to co lubisz wtedy nie wydaję ci się to pracą ale raczej hobby'm,jakimś zajęciem.
-Masz rację tylko...
-Tylko?
-Tylko,że co na to moi rodzice?
Oni pracują w biznesie nie maja nawet dla mnie czasu...sądzą,że powinnam albo zdawać na prawo albo pracować w biznesie.
-Rose nie chcę powiedzieć ci źle ale sądzę,że powinnaś słuchać głosu serca.I moim zdaniem czy będziesz zdawać na prawo czy zostaniesz pisarką zawsze będę z tobą.
-Na serio?
-Tak obiecuje powiedział z uśmiechem
Po chwili Josh odgarnął mi włosy z czoła...patrzeliśmy sobie w oczy i nasz usta prawie się zetknęły
Ciąg dalszy nastąpi....
**************************************************
I jest następny rozdział!
Mam nadzieję,że nadal będziecie czytać moje opowiadanie....
Bardzo proszę o swoje zdanie na jego temat : )
 

 
Obudziłam się o 80.Lily jeszcze spała,więc po ciuchu wzięłam prysznic a potem się umalowałam.Ubrałam się w strój kąpielowy a na to sukienkę w kwiaty.Zeszłam na dół gdzie zastałam babcię Josh'a szykującą śniadanie.
-Dzień dobry powiedziała z uśmiechem
-Dzień dobry ja pomogę powiedziałam biorąc od niej talerze i je rozkładając.
-Dziękuję masz na imię Rose?
-Rosalie ale wszyscy mówią mi właśnie Rose
-Masz bardzo ładne imię.Gdyby Josh był dziewczynką nosił by właśnie takie imię
-Tak? nie wiedziałam
-Przepraszam,że o to pytam ale czy jesteś dziewczyną Josh'a?
-Nie my jesteśmy tylko przyjaciółmi
-Rozumiem
Zaraz wszyscy zeszli na śniadanie,więc usiedliśmy do stołu.Potem razem z Josh;em,Lily i Mike'iem pojechałam na plażę.
Po jakiś dwóch godzinach wróciliśmy.
Siedziałam w pokoju i czytałam książkę po chwili do pokoju weszła uradowana Lily
-Możemy iść! krzyknęła z radości
-Ale gdzie? zapytałam zdziwiona
-No jak to gdzie? idziemy na imprezę!
-Na serio?
-Taak!
-To świetnie idź się szykować
-Rose czy ty próbujesz nie iść?
-Em a muszę?
-Oczywiście,że tak! musisz iść z nami a teraz się ubieraj powiedziałam otwierając szafę i wywalając z niej ciuchy.
"Zaczęło się" pomyślałam
Lily wyszukiwała dla mnie jakąś odpowiednią kreację na te imprezę.
Po półtorej godzinie obie byłyśmy gotowe.
Pojechaliśmy do jakiegoś klubu.
Grała fajna muzyka,było dużo ludzi.Tańczyłam razem z Lily,kiedy zrobiło mi się duszno i wyszłam na chwilę na zewnątrz.
Po chwili podszedł do mnie jakiś chłopak
-Cześć piękna zabawimy się?
-Nie dzięki
Powiedziałam i chciałam już iść kiedy nagle oz złapał mnie za rękę.
-Oj nie bądź taka chodź zabawimy się
-Powiedziałam nie!
-Nie bądź taka
-Puść ją ~ktoś się odezwał
To był Josh.
-Bo co?
-Bo inaczej dostaniesz w pysk
-Dobra spokojnie gościu to były tylko żarty powiedział tamten i wszedł do klubu.
-Dzięki
-Nie ma za co ale dlaczego nie powiedziałaś,że źle się czujesz?
-To i oni świetnie się bawiliście nie chciałam wam przeszkadzać...
-Rose przestań to głupota co gadasz wejdziemy do klubu?
-Jasne chodźmy
Weszliśmy do klubu i poszliśmy tańczyć.Tańczyłam razem z Josh'em kiedy nagle włączyli wolną piosenkę.
Trochę się zawstydziłam i chciałam iść ale usłyszałam:
-Zatańczysz? zapytał Josh podając mi rękę
Trochę mnie to onieśmieliło i chciałam odmówić ale powiedziałam:
-Jasne i podałam mu rękę
Tylko wiesz ja nie umiem tak tańczyć...
-Spokojnie ja też nie damy radę powiedział z uśmiechem
Przybliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy tańczyć.Przytuliłam się do Josh'a i zamknęłam oczy ,ruszałam się w rytm piosenki i chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie ale zaraz po paru minutach piosenka się skończyła i poszliśmy się czegoś napić.
Nie wiem dlaczego ale nagle zrobiło mi się słabo zaraz bym się przewróciła gdyby nie Josh...
Wyszedł ze mną na zewnątrz.
Usiadłam na ławce i napiłam się wody.
-Rose jak się czujesz?
-Źle
PO kilku wdechach i wydechach zrobiło mi się lepiej.
-Jak się teraz czujesz?
-Już mi lepiej
-Na pewno?
-Tak ale możemy już wracać?
-Jasne zaraz wracam powiedział i chciał już iść ale nagle wpadł na jakąś dziewczynę.
-Przepraszam
-Nie to ja przepraszam powinnam uważać......Josh?
Josh Peters?
-Tak to ja
-Nie poznajesz mnie? to ja Amy
-Amy? Amy Leville?
-Tak! krzyknęła rzucając mu się na szyję.
-Wow kope lat Amy....
-Nawzajem powiedziała z uśmiechem
-Słuchaj muszę gdzieś na chwilę iść....poznaj to jest Rose powiedział wskazując na mnie a potem wszedł do klubu.
-Cześć jestem Amy powiedziała z uśmiechem podając mi rękę
-Jestem Rose
-Josh to twój chłopak? zapytała siadając obok mnie
-Nie my...przyjaźnimy się
-Aha ja jestem jego koleżanką z dzieciństwa
-Rozumiem
-Już jestem słuchajcie przejdziemy się?
-Jasne
-Rose dasz radę?
-Tak o mnie się nie martw
Szliśmy w stronę domu dziadków Josh'a.
Josh'a i Amy pochłonęła rozmowa:
-Co robisz w Hollywood? zapytał Josh
-Przyjechałam tu na czas wakacji a ogólnie mieszkam w Nowym York'u.
-Nadal pracujesz jako modelka?
-Tak,występuję w różnych reklamach ubrań,butów itd.
A ty? Co robisz?
-Chodzę do liceum w Seattle razem z Rose
-Ile się znacie?
-Znamy się od września
-Aha
-Nie dawno się sprowadziłam do Seattle i dlatego
-Rozumiem
-Może przyjedziecie do mnie jeszcze w te wakacje?
-Zobaczymy co da się zrobić
-Okey
Nagle zadzwonił telefon Amy.
Po rozmowie.
-Słuchajcie muszę iść...mama zaczęła się denerwować.Josh może podasz mi swój numer?
-Jasne
-Okey dobra to cześć powiedziała na pożegnanie
"Nie mam się co łudzić ona jest ładniejsza ode mnie i pewnie Josh się jej spodobał"pomyślałam
Doszliśmy do domu.Weszliśmy do środka.
-Dzięki,że wyszedłeś ze mną i mnie odprowadziłeś
-Nie ma sprawy
-Dobranoc
-Dobranoc
Weszłam po schodach.Weszłam do pokoju,rozebrałam się i poszłam wziąć prysznic potem poszłam spać.

Tak wygląda Amy-jej marzeniem jest zostanie modelką.Uwielbia modę i podróże.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Kiedy wyszliśmy z restauracji Lily i Mike postanowili gdzieś jeszcze pójść,więc do domu odprowadzał mnie Josh.Szliśmy spokojnie rozmawiając:
-Bardzo się cieszę z wyjazdu do Hollywood byłam tam raz ale wtedy miałam 3 lata,więc nie za bardzo coś z tego pamiętam.
-Rozumiem ja to każdego roku jeżdżę do dziadków,Hollywood to nadal mój dom.
-Tęsknisz za ludźmi z Hollywood?
-W Hollywood tak naprawdę miałem tylko jednego przyjaciela,wszystkich mam w Seattle.
A ty? nie tęsknisz za poprzednim domem?
-Jakoś nie.Wiesz ja w swoim starym miejscu nie miałam nikogo.Przez wszystkie lata podstawówki nie miałam nikogo,sama nie wiem dlaczego.
-A teraz?
-Teraz dopiero czuję gdzie jest moje miejsce,gdzie mam przyjaciół,dom wszystko co kocham.
Doszliśmy pod blok w którym mieszkam.
-To widzimy się jutro o 90?
Josh odgarnął mi włosy z czoła i uśmiechnął się.
-Tak to do jutra
-Cześć powiedziałam wchodząc do środka.Czułam jak krew buzuje mi w policzkach i robię się czerwona.
Wbiegłam po schodach i weszłam do mieszkania.
Rodziców nie było.Poszłam do kuchni gdzie leżała karteczka:"Wrócimy dziś późno nie czekaj na nas.Mama i tata".
Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Potem się spakowałam i poszłam spać.
Obudził mnie nastawiony na 70 budzik.
Wstałam i ubrałam się w czarne szorty,białą bokserkę a moje włosy spięłam w koka francuskiego.
Umalowałam się i razem z walizką zeszłam na dół.
Rodzice spali w swoim pokoju,więc postanowiłam zrobić nam wszystkim śniadanie.O godzinie 7:30 zeszli na dół.
-Ojej Rose nie musiałaś robić nam śniadania powiedziała wyraźnie zaskoczona mama.
-Ale chciałam,siadajcie
Po posiłku rodzice zawieźli mnie do Lily.
Chwilę jeszcze u niej siedziałyśmy a potem poszłyśmy do Josh'a.Zapakowaliśmy się z walizkami do samochodu i ruszyliśmy.
Na początku gadałam z Lily.A potem założyłam słuchawki na uszy i słuchałam muzyki.Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam...Obudziła mnie Lily.
Przez okno zobaczyłam,wiele dużych domów ustawionych po oby stronach ulicy.
Wysiedliśmy z samochodu.
Przywitali nas bardzo mili starsi ludzie.Zaprosili nas do domu.Ja dostałam pokój wspólny z Lily a chłopcy mieli pokój obok nas również razem.Ściany w naszym pokoju były koloru morskim,a na ścianach były obrazy morza i statków.Rozpakowałyśmy się i wybrałyśmy sobie łóżka.A potem zeszłyśmy na dół na kolację.po posiłku,wzięłam prysznic i poszłam spać.Lily siedziała jeszcze na moim laptopie i nie wiem kiedy poszła spać.Rano obudziła mnie babcia Josh'a,spojrzałam na zegarek i właśnie dochodziła 90.Ubrałam się w bluzkę na ramiączka i szorty.Założyłam do tego białe Convers'y.
Razem z Lily zeszłyśmy na śniadanie.
-To jakie macie plany na dziś? zapytała mama Josh'a
-Mam zamiar oprowadzić ich po mieście
-To świetny pomysł na pewno spodoba się wam w Hollywood powiedziała babcia Peters
Po posiłku pojechaliśmy zwiedzić miasto.Zajęło to nam 2 godziny,zrobiłam wiele zdjęć a punktem kulminacyjnym było leniuchowanie na plaży.
Znaleźliśmy sobie miejsce i rozłożyliśmy tam koce.
-No na co czekasz rozbieraj się powiedziała Lily ubrana już w kostium.
-Em lepiej sobie tu posiedzę i popatrzę jak pływacie
-Nie no ty chyba żartujesz.Po pierwsze są wakacje,po drugie jesteśmy na pięknej plaży,po trzecie jest zajebista pogoda i po czwarte jeżeli za pięć minut nie zobaczę cię w stroju kąpielowym wkurzę się i narobię ci obciachu przed tymi wszystkimi ludźmi chcesz tego?
-Dobra już
Zdjęłam kostium i zostałam w stroju kąpielowym.
-Świetnie a teraz chodźmy popływać
Do wieczora bawiliśmy się na plaży,graliśmy w siatkówkę,wygłupialiśmy się w wodzie.Wróciliśmy do domu dziadków Josh'a,zjedliśmy kolację i poszliśmy
spać.
 

 
Razem z Josh'em weszłam do szkoły.Szliśmy spokojnie korytarzem rozmawiając o zbliżających się wakacjach:
-To gdzie jedziesz? zapytał patrząc na mnie swoimi ślicznymi brązowymi oczami.
-Eeem nie wiem pewnie zostanę w domu
-Na serio? przecież to wakacje nie będziesz siedzieć sama w domu kiedy inni w tym czasie będą się bawić.
-No może i masz racje ale gdzie ja niby mam jechać?
-Może ze mną do Hollywood? powiedział uśmiechając się
Znaczy nie tylko ze mną Lily i Mike też pojadą
-Gdzie jedziemy? przyłączyli się
-Do Hollywood
-Poważnie?
-Ta razem z rodzicami jadę do moich dziadków mieszkających właśnie w Hollywood.Każdego roku pozwalają mi zabrać max 8 znajomych ze względu na to,że mają oni dość duży dom i po drugie moi rodzice mają mini bus w którym mieści się max 10 osób.
-No dobra a jeśli jednak byśmy chcieli jechać z tobą kogo byś jeszcze zabrał do Hollywood?
-Prawdopodobnie tylko was
-O to świetnie w takim razie jedziemy powiedziała z uśmiechem Lily
-Zaraz ale ja nie wiem czy będę mogła jechać
-Twoi rodzice na pewno ci pozwolą
Minęło dość sporo czasu od naszej rozmowy na temat wyjazdu do Hollywood.Nadszedł w końcu ostatni tydzień szkoły.Kiedy razem z Lily weszłam do środka panował już letni i luźny nastrój wśród uczniów a także nauczycieli.Lekcje mijały szybko.
Po zajęciach.
Wróciłam do domu ku mojemu zdziwieniu rodzice nie byli w pracy.
-Cześć wam
-Hej Rose
-Czemu jesteście w domu?
-Skończyliśmy z pracą na dziś
-Tak szybko?
-Jakoś poszło
-Aha mamo,tato słuchajcie jak wiecie jest to ostatni tydzień nauki i mój kolega Josh zaprosił mnie,Lily i Mike'a na wycieczkę do Hollywood i mogę jechać?
-Nie
-Ale dlaczego? Uczę się na samych czwórkach,piątkach a nawet na szóstkach.Nie sprawiam problemów w szkole,żadnych problemów.Nigdy nie musieliście jechać na posterunek policji żeby mnie odebrać.Przez ten czas kiedy mieszkamy w Seattle wyszłam ze znajomymi jakieś pięć razy z jakiś pięciuset możliwych a kiedy proszę was żebyście dali mi jechać na 2 tygodnie ze znajomymi nie zgadzacie się.Robię wszystko dokładnie wszystko żeby was zadowolić ale ani razu nie słyszałam od was gratulacji czy tego,że jesteście ze mnie dumni a wiecie dlaczego? Bo cały czas jesteście w pracy, kompletnie was nie obchodzę.Za takich rodziców to dziękuję.Pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam się w nim na klucz.Położyłam się na łóżko i cała przykryłam się kocem.Leżałam tak przez półgodziny kiedy zadzwonił mój telefon.Na ekranie wyświetliło się zdjęcie Lily,odebrałam:
-Tak?
-Rose co się stało? ty płakałaś?
-Nie nic mi nie jest
-Rose jak chcesz to mogę przyjechać...
-Nie nie trzeba
-Ok rodzice pozwolili ci jechać?
-Nie....poczekaj muszę kończyć.Oddzwonię powiedziałam i się rozłączyłam.
Ktoś zapukał do mojego pokoju.
-Tak?
-Rose otwórz musimy pogadać
-Nie
-Rosalie Jane Marks natychmiast otwórz drzwi powiedziała mama stanowczym głosem
Wstałam i je otworzyłam.
-Słucham? powiedziałam siadając na łóżko
-Dlaczego chcesz jechać do Hollywood?
-Bo to będzie pierwszy raz kiedy pojadę gdziekolwiek z moimi pierwszymi zresztą przyjaciółmi
-Razem z tatą doszliśmy do wniosku,że masz rację
przepraszamy,że poświęcamy ci tak mało czasu...Skarbie nasza praca nie jest ważniejsza od ciebie jeśli chcesz to możesz jechać ale chcemy porozmawiać z rodzicami twojego przyjaciela.
-Dobrze mamo tylko,że oni jadą z nami
-To dobrze
-To mogę jechać?
-Tak
-Aaaaaaaaa dziękuję! krzyknęłam z radości i rzuciłam się im na szyję.
Koniec roku szkolnego.Po uroczystości....
-Ok! to koniec szkoły powiedziała uśmiechnięta Lily
-Kierunek Hollywood!
-Dobra to może pójdziemy na pizze? zapytał Josh
-Jasne spotkajmy się pod domem Rose za godzinę ok?
-Dobra to do zobaczenia powiedziała machając do chłopaków.
Wróciliśmy do naszych domów i po godzinie wszyscy spotkaliśmy się w umówionym miejscu.
Poszliśmy do pizzeri i spędziliśmy bardzo miło nasz ostatni wieczór w Seattle przed wyjazdem do Hollywood.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ojej ale dawno mnie tu nie byłooo
Otóż mam zamiar powrócić do prowadzenia bloga ^.^
Skończę moje opowiadanie mam nadzieję,że ktoś będzie czytał mojego bloga :c
 

winry-chan
 
karootka
 
Chcę Ci tylko przekazać,że nie miałam najmniejszego zamiaru pomijać wpisu od Ciebie i twój blog moim zdaniem jest fajny (nie to co mój,niestety...)i wiem o twoim blogu dlatego mam cie w znajomych : )
  • awatar Wonderful memories. ♥: Dziękuję bardzo ;) Twój też jest fajny :) Ale w poście dodamym do zapraszałam wikusia27.blogspot.com/ tu na blogspota na mojego drugiego bloga :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

karootka
 
winry-chan
 
http://wikusia27.blogspot.com/ Zanim pominiesz ten wpis, chciałabym Ciebie poprosić abyś, wpadła, jest o moim życiu, o moich poglądach a chodź dopiero mam go 2,5 dnia już prawie 100 odwiedzeń D I bardzo bym prosiła abyś wpadła a może nawet ci się spodoba i będziesz wpadała na niego częściej hehe ;**
 

 
– Idziesz?
– Nie.
– A dlaczego?
– Bo on tam będzie.
– I co?
– I nie chcę go widzieć. Wiesz przecież, że mnie zranił. A ja nadal go kocham.
– To pokaż mu, że popełnij największy błąd swojego życia, rozstając się z tobą, że potrafisz nadal cieszyć się z życia. Zapytam więc jeszcze raz: idziesz?
– … poczekaj, wezmę błyszczyk . ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar StealMeForever: Ładniusie <3
  • awatar black_meggy: Zapraszam na swojego bloga - nowa notka z makijazem!:) sprawdź, oceń i napisz co sądzisz, a jeśli masz radę to smiało, każda jest cenna!:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Nie Żyj Nadzieją Bo Umrzesz♥: SUPER WPIS podziwiam i na pewno jeszcze tu zajze :) zapraszam do mnie :)
  • awatar moniikus: Zapraszam do mnie wielka wyprzedaż ; ciuchy , buty , telefony . Moze akurat wpadnie Ci coś na prawdę tanio :)
  • awatar Majukaaa♥: Siemka ♥. Mam taką ogromną prośbę. Moja przyjaciółka prowadzi stronkę "Zakochana w muzyce" i startuje do konkursu.Czy mogłabyś ją wesprzeć i polubić.? Z góry bardzo dziękuję ;** www.facebook.com/ZakochanaWMuzyce?fref=ts
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›